Archives for posts with tag: wnętrze
fot:http://thelittlecraftstore.blogspot.com

fot:http://thelittlecraftstore.blogspot.com

Kiedy wiosna powoli przechodzi w lato wielu z nas planuje zmiany w swoich czterech kątach. To wprost idealny czas na wszelkiego rodzaju remonty i działania mające na celu odświeżyć nasze wnętrza. Jako,że lato przyszło do nas wcześniej niż zawsze zyskałam mnóstwo energii, którą postanowiłam przeznaczyć na lekkie zmiany w moim mieszkaniu. Dziś prezentuje moje najnowsze odkrycie-dzianinowe krzesła, pufy, stołki i wszystko to na czym siedzi się wyjątkowo miękko i przytulnie:) Na pierwszy ogień podsuwam projektantkę, która zachwyca mnie swoimi „dzierganymi ” siedziskami. Claire Anne O’Brian stworzyła niezwykle urocze, grubo plecione stołki, które zachwycają forma oraz kolorami. Jeżeli nie mamy w planach wysokobudżetowych siedzisk, polecam pufy i fotele Kare Design oraz urocze krzesła z e-sklepu GalmStore. Ja już wybrałam swoich faworytów, teraz czas na Was!:)

fot: domosfera.pl,www.beinteriordecorator.com,www.ifitshipitshere.blogspot.com, kare design,www.accessfashiononline.blogspot.com,www.eclecticmixxxknitwear.blogspot.com, www.domtrendy.pl, www.claireanneobrien.com,www.trendydesign.blox.pl, www.stitch.ie

fot: domosfera.pl,www.beinteriordecorator.com,www.ifitshipitshere.blogspot.com, kare design,www.accessfashiononline.blogspot.com,www.eclecticmixxxknitwear.blogspot.com, www.domtrendy.pl, www.claireanneobrien.com,www.trendydesign.blox.pl, www.stitch.ie

Gdy przedwczoraj wieczorem wyszłam biegać nad rzekę niespecjalnie myślałam o tym, że właśnie mija pierwszy dzień wiosny. Uderzył mnie widok tabunów młodzieży – licealistów i studentów dzierżących w dłoniach śmieszne lalki, sporządzone naprędce z kawałków materiału, włóczki i bibuły… Marzanny, te pokraczne lale, uświadomiły mi, że właśnie doczekałam czegoś, co w okolicy listopada wydawało mi się kompletnie nieosiągalne. Przynajmniej tak twierdzi kalendarz.

Koniec zimy zawsze nastraja mnie do rozmaitych zmian. Pragnę by było lżej, jaśniej, bardziej świeżo. Chcę pasteli, kwiatów i słońca nie skrępowanego obecnością rolet i zasłon. A, że uwielbiam wszelkie bibeloty i dekoracje z wielkim zapałem przystępuję do rewolucji w wystroju domu. Pozbywam się atrybutów czasu zimowego, na rzecz wiosennych uroczych akcentów.
Szczerze mówiąc inspiracją do dzisiejszej notki była ta cudowna okładka amerykańskiego pisma Knit Simple sprzed dwóch lat:

knit simple spring/summer 2009

Urocze kwiatuszki wydziergane na szydełku kompletnie mnie rozbroiły. To jest coś, czego szukałabym do przystrojenia ledwo kiełkujących gałęzi, które przytaszczyłam ze spaceru wczoraj.
Zobaczyłam, nie mogłam spocząć, więc oddałam się przetrząsaniu Sieci…

fot. folksy, alibaba, fuzzy mitten, ellen bloom, good to know, craftgossip, purlbee, rebecca danger, twins knit

Do Wielkanocy jeszcze co prawda miesiąc, ale spójrzcie tylko na te dzianinowe ozdoby… Dla mnie są kwintesencją uroku wiosny. Przecież jaj i kurczaków nie musimy kojarzyć wyłącznie z nadchodzącymi świętami – to po prostu symbol budzącego się życia, a czymże jest wiosna, jeśli nie triumfem żywotności nad uśpieniem? Urzekające są też te pastelowe bawełniane puszki, którymi oblepiono surowe gałęzie a także przesłodkie wełniane muffinki.
Wiosno, wiem, że przyszłaś! Zostajesz?:)

fot. knitculture

Niezależnie od tego jakie drzewko preferujecie – naturalne, czy sztuczne, niezależnie jaką macie wizję związaną z kolorystyką tegorocznej choinki, jedno jest istotne – musi być jedyna w swoim rodzaju. Własnoręcznie zrobione ozdoby świąteczne to jakość nadrzędna – mogą być nimi polukrowane i ozdobione orzechami pierniczki domowego wypieku, papierowe gwiazdki, misterne nanizane koralikowe ornamenty. Można je ulepić  z masy solnej, a nawet wyrzeźbić.
Swetrosfera jednak ogłasza wszem i wobec, że zakochała się bez pamięci w choinkowych zabawkach dzierganych na drutach!

fot. examiner

Ta choinka mogłaby zostać firmowym drzewkiem Swetrosfery :)
Ale nie musimy sprawy traktować tak dosłownie.

 

fot. cambodia knits, dagbladet, etsy, giddy stuff, lark made, knits and pieces, martha steward, poco a poco, retreat home, this next, the toft alpaca shop, twinkle living, taschen maedchen,

Do wyboru do koloru – dla wielbicieli wszelkiej dzierganiny.
Wybitnie urocze, czyż nie?:)

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem istnym świrem świątecznym. Doprawdy nie bierzcie na serio kiedy utyskuję, w okolicy piętnastego grudnia, że nie mam dla nikogo prezentu, albo, że tyle przede mną roboty, sprzątania, machania mikserem, pucowania okien i tak dalej. Nie bierzcie tego na serio, bo tak naprawdę wszystko, co dotyczy świąt jawi mi się jako urocze i jedyne w swoim rodzaju.
Z powodu tego właśnie świątecznego (nadmiernego?) entuzjazmu muszę się poważnie hamować gdy w grę wchodzi dekorowanie domu. Najchętniej wystartowałabym zaraz po pierwszym listopada i podobnie jak wszystkie galerie handlowe i supermarkety budziła niesmak każdego kto przekroczy mój próg. Groźba tegoż niesmaku oraz poczucie przyzwoitości nakazuje mi poczekać z zaplataniem choinkowych lampek dookoła okiennych karniszy conajmniej miesiąc po pierwszej świątecznej iluminacji.

Tymczasem pierwszy grudnia zbliża się wielkimi krokami.
Nie twierdzę bynajmniej, że wraz z nim wtaszczę do salonu zgrabną jodełkę. Zamierzam natomiast zainwestować w kilka drobnych zabiegów, które sprawią, że dom przestanie być jesienny, a nabierze nieco zimowego, delikatnie bożonarodzeniowego sznytu…

 

fot. home&you, ikea, jysk, czerwona maszyna, myin, duka, kare design, z potrzeby piekna

Wieniec z czerwonych kulek ostrokrzewu (Home&You), kubki w serduszka (Sagaform) czy poduszka ze złotym ornamentem (Home&You) nie stanowią nachalnie bożonarodzeniowej dekoracji, a jednak jednoznacznie kojarzą się z grudniowymi urokami zimy. Bardzo podoba mi się poroże jelenia (Kare Design) oraz patchworkowa narzuta na małżeńskie łoże z motywem gwiazdek (IKEA).
Oryginalny materiałowy kalendarz adwentowy (Z potrzeby piękna) to doskonała alternatywa dla rodziców nie pałających entuzjazmem na myśl o codziennym opychaniu się pociech słodyczami.
Jak podobają Wam się dmowe gadżety nawiązujące do okresu oczekiwań na święta?:)

Gdy nadchodzi jesień coraz wyraźniej dostrzegam znaczenie, jakie ma dla mnie mój dom. Cztery ściany, ciepło, bezpieczeństwo. Kubek herbaty z cytryną, ciepłe światło, miękki koc, pod który mogę się wsunąć kiedy tylko zechcę.
Biblioteka mnóstwa wciąż jeszcze nieprzeczytanych książek, gazetnik uginający się od gazet.
Jesienią czajnik gotuje wodę znacznie częściej niż to bywało w ostatnich miesiącach, jesienią puchaty szlafrok awansuje z ławki rezerwowej na absolutny niezbędnik, wreszcie – jesienią zaczynam ten cały uroczy ceremoniał palenia świeczek, kadzenia kadzidełkami, robienia tych wszystkich absolutnie nieistotnych, ale jakże poprawiających atmosferę domu, rzeczy.

Jaki jest domowy must-have jesienny?

fot. empik, home and you, alma, czerwona maszyna, ikea, jysk, juicy couture

1) Wszystko, co potrzebne do zaparzenia i przyrządzenia dobrej herbaty – zaparzacze, imbryczki, dzbanki, kubki, filiżanki, puszki pełne aromatycznych liści i suszonych owoców, cukiernice.

2) Cała ta świeczkowa infrastruktura, na którą z politowaniem często patrzą towarzyszący nam mężczyźni, ale jakże istotna, by było miło, przytulnie i domowo – świeczniki, latarenki, szkła na podgrzewacze.

3) Ciepłe kapcie – nie wiem jak Wam, ale mi potwornie marzną stopy. Marzy mi się para takich futrzanych kapci-gigantów jak na zdjęciu (tu: Home and You).

4) Koc, a nawet KOCE. Wieczorne kino domowe, albo tete-a-tete z ciekawą lekturą nie może się odbyć bez szczelnego otulenia kocem.

5) Istnieją płyty, których nie słucham przez cały rok, a nagle, w okolicy listopada zaczynam intensywnie słuchać. To starocie takie jak – Billie Holiday, Ella Fitzgerald, Frank Sinatra czy Glen Miller. Pasują mi do tego całego jesienno-zimowego anturażu.

6) Flanelowa pościel – jesień bez niej to byłby jakiś koszmar;). Nienajprzedniejszego może dizajnu, ale za to jaka ciepła, miła i przytulna. Flanela rządzi!

7) Nieszwankujący budzik – bardzo istotna rzecz z listy jesiennych must-have’ów. Wraz z coraz krótszymi dniami i coraz ciemniejszymi porankami przeistaczam się w wiecznie zaspanego leniwca. Mądrze natura wymyśliła, że wiele ssaków zapada w zimowy sen, szkoda tylko, że nie dotyczy on gatunku homo-sapiens.
8) Ciepły welurowy dres – koniecznie!

Czy coś jeszcze?…

Asceza podoba mi się tylko na kimś.
To samo z wnętrzami. Podziwiam monochromatyczne kuchnie w skandynawskim stylu. Białe, albo z dodatkiem drewna i rozjaśnione maksimum jednym kolorem. Kocham szare ściany i proste, lekko kubistyczne formy, uwielbiam napawać się jakże nieprawdziwymi fotografiami podkręconego w photoshopie domowego dizajnu, gdzie wszystkie grzbiety książek na regale mają podobny odcień, nie znajdziesz na pewno ogryzka po jabłku, książki założonej grzebieniem, miliona zabawek rozrzuconych po dywanie.  To wszystko jednak podoba mi się tylko na obrazku. Sama ubóstwiam terapię kolorami.

fot. murator dom, design shoot, flickr, house mag, projektowanie wnętrz

Read the rest of this entry »

Sezon ogrodowych nasiadówek z przyjaciółmi, leniwego sączenia koktajli i przechadzek na boso po ciepłym, choć już wieczornym piasku, definitywnie dobiegł końca. Znów musimy sięgnąć do zimowych sposobów na spędzanie długich jesiennych wieczorów, na szczęście jest ich niemało. Interesująca lektura, partyjka Scrabbli, czy domowy seans filmowy to tylko kilka z nich. Nadchodzi czas wzmożonego użycia pojemnych kubków oraz wszelkiej maści… koców i pledów.

Tak naprawdę uwielbiam dom jesienny, nie mniej niż ten letni.
Coraz częściej zastawiony świeczkami i z nieodłącznym atrybutem sezonu – kocem nonszalancko zwisającym z sofy.

fot. hus&hem

Read the rest of this entry »

Sporo czasu spędzamy na dumaniu nad naszymi stylizacjami.
Czy ten sweterek nadaje się do pracy?
I czy nie podkreśla braku wcięcia w talii?
Czy zakładając tę strojną bluzkę koniecznie muszę zrezygnować z kolczyków?
Czy moja figura pozwala na noszenie spódnicy ołówkowej?
Wiele z nas nie przyzna się nawet, jak wiele energii poświęca na tego typu przemyślenia.

Czy równie intensywnie aranżujemy sobie w myślach przestrzeń do przechowywania naszych ubraniowych skarbów?

Dziś o wieszakach. Ale nie tych stojących w przedpokoju, tych, które w astronomicznych liczbach dyndają w naszych szafach. A nawet nie tyle o nich samych – ile o ubranku dla nich. Brzmi idiotycznie? Ależ! Przyobleczenie wieszaka kawałkiem ładnie uszytego materiału, lub skrawkiem dzierganiny ma nie tylko aspekt estetyczny, ale również praktyczny. Choć dostępne dziś wieszaki nie bywają raczej źle wykonane, czy sękate, jak to bywało w siermiężnej przeszłości, może zdarzyć się, że maleńka nierówność skaleczy naszą arcydelikatną bluzkę z żorżety. W przypadku wieszaków ubranych – nic takiego nie może mieć miejsca.
To również pomysł na niebanalny prezent.  O ile same często oszczędzamy na takich bibelotach, widok wieszaka w dzianinowym ubranku o pięknej kolorystyce rozjaśni oblicze niejednej obdarowanej.

Patrzcie i podziwiajcie. Wieszaki wełniane, dzianinowe i szydełkowe:

fot. sewgirl, folkcity, homemade, knits and knacks, make it your own, misshettyrosepepper, the bride's attic, sarah london, twinkle, unikalni.

Oraz wieszaki obleczone tkaniną:

fot. caraselle, e-klient, hortensia, mc calls, katmark, needle crafter, volksfaden, between the lines

Urocze, czyż nie?

O tym, że łazienka służy tylko do wzięcia prysznica i umycia zębów zaświadczyłby pewnie niejeden mężczyzna. Tymczasem ma ona o wiele więcej zastosowań – dla zabieganej matki, zmęczonej wiecznym hałasem dziecięcych awantur o autko i misia jest miejscem, gdzie można na chwilę uciec i pobyć tylko we własnym towarzystwie. Dla szczęśliwej posiadaczki wanny – osobliwym miejscem relaksu, połączeniem domowego SPA i czytelni. Dla nas wszystkich, dbających nie tylko o higienę, ale i urodę – miejscem, gdzie bez pośpiechu możemy fundować sobie zabiegi wspomagające naturalne piękno.

Pomieszczenia wyłożone płytami kamiennymi lub kafelkami nie należą do najcieplejszych. Nawet posiadanie ogrzewania podłogowego nie pozbawia mnie wrażenia, że terakota jest zimna, wizualnie zimna. Mam to szczęście, że przy niewielkim dość metrażu całego mieszkania dysponuję całkiem sporą łazienką. Dzięki temu mogę pozwolić sobie na kilka zabiegów pięknie ocieplających to z definicji dość nieprzytulne wnętrze i nadających mu nieco domowej, przyjaznej atmosfery.

Po pierwsze – warto zainwestować w fajny, wpisujący się w kolorystykę o obrany styl dywanik łazienkowy. Nie ma nic bardziej nieprzyjemnego, niż położenie mokrej stopy na zimnej, nagiej posadzce.

fot. czerwona maszyna, ikea, home and you, calvado, decorator, domosfera, e-mieszkanie, wnetrza, greo, stylus, we dwoje

Dwa – jeśli jesteś farciarą jak ja i dysponujesz pomieszczeniem łaziennym o metrażu większym niż dwa na dwa, koniecznie wprowadź nieco wikliny, rattanu bądź bambusa. Odpowiednio zabezpieczone nie zrobią sobie nic z panującej w łazience wilgoci. Wiem, co mówię, dotknęłam tematu empirycznie ;)

fot. ikea, home and you

Czy masz w łazience dostęp do dziennego światła? Tak?
Widzisz, tu ja jestem niestety na straconej pozycji :/. Jeśli choćby minimalne okienko zapewnia stały dostęp światła do twojej przestrzeni łaziennej – nie możesz zrezygnować z roślin zielonych. Pięknie udomowiają surowe wnętrza i przydają im świeżości.

fot. apartment therapy, design w moim wnetrzu, diy life, feldborg, good housekeeping, style of design, R. Wojnar dla Izabelin Dom

Ostatni punkt to świece – przyjaciółki każdej kobiety, ceniącej ciepło domowej atmosfery i romantyzm. Nie może ich zabraknąć w łazience. Nawet jeśli nieczęsto mamy czas, by nacieszyć się ich blaskiem i zapachem.

fot. ikea, home and you, duka.

Nabrałam ochoty na dłuuuugą kąpiel z kubkiem kawy i dobrą książką…
Ile jeszcze zostało do weekendu?;)

O czym myślisz, widząc taki, niezwykłej urody, obrazek?

fot. corbis

Czy o tym, by zbliżyć skroń do poduszki i ułożywszy zmęczone ciało w najdogodniejszej pozycji odpłynąć beztrosko, przy akompaniamencie delikatnego szumu fal i leciutkich podmuchów wiatru?
Wrażenie relaksu totalnego potęguje biały, zwiewny baldachim. Zapewnia intymność, spokój, przytulność.

Dziś zafundowałam sobie i Wam małe tournee po łożach z baldachimem. Okazuje się, że jest ich niemało, a każde odpowiada indywidualnemu trendowi.

Łoża ascetyczne – z baldachimem mocno umownym, a więc w postaci wysokiej ramy, z przerzuconą przezeń niewielką tkaniną, albo wręcz – zupełnie nagie.

fot. design sponge, furnicouture, trendhousedesign, wnetrzator

Łoża tradycyjne.
W pełni realizują postulat domowego ciepła, spokoju i przytulnej norki. Spójrzcie na baldachim otulony lampkami. W moim odczuciu – sto procent przytulności. Nie tylko w okresie zimowo-świątecznym.

fot. cztery katy, nicamaka, wnetrzator, wall story

Baldachimy nasycone barwą – mogą być to klimaty orientalne, czyli łoże w stylu Baśni tysiąca i jednej nocy; styl wiejski – kraciaste tkaniny, błękity, fiolety, wiklina; a także pozbawiony motywu przewodniego kolorystyczny odjazd. Osobiście kocham połączenie amarantu, turkusu i pomarańczu. Jest niezwykle energetyczne i urocze.

polki, stylehive, xxx inspiracje

Wreszcie – baldachimowa moderna. Co najbardziej Was urzeka? Metaloplastyka inspirowana motywami naturalnymi, tchnienie wschodniej ascezy, ultranowoczesny minimalizm formy i koloru, czy wycinanki w drewnie?

fot. stylehive, superpani, luxury gods

Nie wiem, jak Wy, ale chyba muszę sobie zrobić podwójne espresso. ;)