Gdy przedwczoraj wieczorem wyszłam biegać nad rzekę niespecjalnie myślałam o tym, że właśnie mija pierwszy dzień wiosny. Uderzył mnie widok tabunów młodzieży – licealistów i studentów dzierżących w dłoniach śmieszne lalki, sporządzone naprędce z kawałków materiału, włóczki i bibuły… Marzanny, te pokraczne lale, uświadomiły mi, że właśnie doczekałam czegoś, co w okolicy listopada wydawało mi się kompletnie nieosiągalne. Przynajmniej tak twierdzi kalendarz.
Koniec zimy zawsze nastraja mnie do rozmaitych zmian. Pragnę by było lżej, jaśniej, bardziej świeżo. Chcę pasteli, kwiatów i słońca nie skrępowanego obecnością rolet i zasłon. A, że uwielbiam wszelkie bibeloty i dekoracje z wielkim zapałem przystępuję do rewolucji w wystroju domu. Pozbywam się atrybutów czasu zimowego, na rzecz wiosennych uroczych akcentów.
Szczerze mówiąc inspiracją do dzisiejszej notki była ta cudowna okładka amerykańskiego pisma Knit Simple sprzed dwóch lat:

knit simple spring/summer 2009
Urocze kwiatuszki wydziergane na szydełku kompletnie mnie rozbroiły. To jest coś, czego szukałabym do przystrojenia ledwo kiełkujących gałęzi, które przytaszczyłam ze spaceru wczoraj.
Zobaczyłam, nie mogłam spocząć, więc oddałam się przetrząsaniu Sieci…

fot. folksy, alibaba, fuzzy mitten, ellen bloom, good to know, craftgossip, purlbee, rebecca danger, twins knit
Do Wielkanocy jeszcze co prawda miesiąc, ale spójrzcie tylko na te dzianinowe ozdoby… Dla mnie są kwintesencją uroku wiosny. Przecież jaj i kurczaków nie musimy kojarzyć wyłącznie z nadchodzącymi świętami – to po prostu symbol budzącego się życia, a czymże jest wiosna, jeśli nie triumfem żywotności nad uśpieniem? Urzekające są też te pastelowe bawełniane puszki, którymi oblepiono surowe gałęzie a także przesłodkie wełniane muffinki.
Wiosno, wiem, że przyszłaś! Zostajesz?:)

fot. knitculture